Sport.pl

W czwartek żużlowe emocje. Czy Marek Cieślak znajdzie sposób na Włókniarza?

Tadeusz Iwanicki
13.08.2013 , aktualizacja: 13.08.2013 16:00
A A A Drukuj
Trener Marek Cieślak z zawodnikami Azotów podczas meczu w Częstochowie

Trener Marek Cieślak z zawodnikami Azotów podczas meczu w Częstochowie (Fot. Michał Niedbał / AG)

Włókniarz może być już pewny udziału w rundzie play-off, a wkrótce rozstrzygnie się, z której pozycji przystąpi do rywalizacji o medale. Jeżeli w czwartek pokona na swoim torze Unię Tarnów, zachowa szanse na pierwszą lokatę
Częstochowianie mają za sobą bardzo udany okres. Wygrali sześć meczów z rzędu i po 16 kolejkach mają na koncie 28 punktów - tyle co lider z Zielonej Góry. W czwartek mają dopełnić formalności. Wygrywając, umocnią swoją pozycję w pierwszej czwórce i zrobią kolejny krok do tego, aby przystąpić do play-offów minimum z drugiej pozycji.

Szanse mają także na pierwszą, ale by przeskoczyć Falubaz, oprócz zwycięstwa nad Unią potrzebują najpewniej sukcesu na torze lidera w ostatniej kolejce. Najpewniej, bo zielonogórzanie w czwartek wybierają się do Rzeszowa i teoretycznie nie powinni tam stracić punktów.

Czwartkowy pojedynek na SGP Arenie zapowiada się ciekawie z różnych względów. Przede wszystkim ma sporą stawkę. Nie tylko dla Włókniarza, ale również dla rywali, którzy wygrywając w Lesznie otworzyli sobie furtkę do play-offów. Awansowali na czwarte miejsce, ale chcąc je obronić powinni wywalczyć coś w Częstochowie. Minimum to punkt bonusowy za lepszy bilans w dwumeczu, maksimum - trzy punkty, które goście zgarną, odnosząc choćby minimalne zwycięstwo. Po tym jak wygrali 54:36 na swoim torze, wydaje się, że Unia bonus ma na wyciągnięcie ręki. I we Włókniarzu twierdzą, że więcej, o ile w ogóle cokolwiek z Częstochowy nie wywiezie.

- Jedziemy o pełną stawkę - zapewnia wiceprezes klubu Łukasz Kowalski. - W meczach z Unibaksem i Marmą pokazaliśmy, że stać nas na wysokie zwycięstwa u siebie. Starty z pierwszego meczu są duże, ale uważam, że jesteśmy w stanie je odrobić.

Niektórzy twierdzą, że Włókniarz powinien przed dwoma ostatnimi kolejkami kalkulować i próbować wybrać sobie półfinałowego rywala. Innymi słowy, starać się nie trafić na tarnowian, którzy na swoim specyficznym torze są niezwykle groźni. - Mamy drużynę, która mentalnie jest przygotowana do tego, aby wygrywać. Marząc o mistrzostwie czy miejscu na podium musimy starać się wygrywać z każdym - podkreśla Kowalski. - Generalnie różnego rodzaju spekulacje i dywagacje odkładamy na bok. Zobaczymy, jak ułoży się końcówka rundy zasadniczej i na kogo trafimy. Wiele zależy od wyniku meczu w Rzeszowie, tego, jak pojedziemy w Zielonej Górze. Musimy się uzbroić w cierpliwość.

Jeżeli runda zasadnicza zakończyłaby się teraz, "Lwy" w półfinale zmierzyłyby się z przeżywającym kłopoty kadrowe Unibaksem Toruń. Pierwszy mecz odbyłby się na wyjeździe, a rewanż w Częstochowie. Ewentualny finał Włókniarz rozpoczynałby na swoim torze.

Drużyny wystąpią w czwartek w najsilniejszych składach. Szczególnie ciekawie zapowiadają się pojedynki pomiędzy braćmi Łagutami. Artiom po słabym poprzednim sezonie w barwach Polonii Bydgoszcz u boku trenera Cieślaka ogromnie zyskał na wartości. Skutecznie jeździ zwłaszcza na tarnowskim torze (dla przykładu w meczu z Włókniarzem zdobył 14 punktów), ale na wyjazdach również potrafi być groźny. I to postawa Rosjanina może mieć kluczowe znaczenie dla wyniku czwartkowego pojedynku. "Grisza" i Artiom zmierzą się już w trzecim wyścigu.

Awizowane składy

Włókniarz: 9. Rune Holta, 10. Michael Jepsen Jensen, 11. Grigorij Łaguta, 12. Rafał Szombierski, 13. Emil Sajfutdinow, 14. Artur Czaja, 15. Adam Strzelec.

Unia Tarnów: 1. Maciej Janowski, 2. Leon Madsen, 3. Artiom Łaguta, 4. Martin Vaculik, 5. Janusz Kołodziej, 6. Kacper Gomólski, 7. Edward Mazur.

Początek czwartkowego spotkania o godz. 18.30.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX