Sport.pl

Tomasz Suskiewicz: Emil jest w Szwajcarii, czekamy na diagnozę

Nie ma pewności, że w koszmarnie wyglądającym wypadku podczas meczu w Toruniu Emil Sajfutdinow złamał rękę. Rosjanin przechodzi właśnie szczegółowe badania w klinice w Szwajcarii. - W Polsce w sobotę i niedzielę nie można nic zrobić, a trzeba było wykonać badanie rezonansem magnetycznym - tłumaczy rozgoryczony menedżer zawodnika Tomasz Suskiewicz.
W siódmym biegu pasjonującego pojedynku w Toruniu Sajfutdinow zaatakował w drugim łuku prowadzącego Miedzińskiego. Przeciskał się przy bandzie, ale "Miedziak" nie zostawił mu miejsca. Rosjanin upadł, został przejechany przez rozpędzonego Kamila Brzozowskiego, a na dodatek potrącony jeszcze przez Artura Czaję. Wszystko wyglądało fatalnie. Zanosiło się na bardzo poważne obrażenia. Nie ucierpiała noga, o co bardzo się obawiano, ale pierwsze diagnozy lekarskie wskazywały, że żużlowiec doznał złamania ręki. Prześwietlenia, jakie wykonano w szpitalu, jednoznacznie na to jednak nie wskazywały. Konieczne było przeprowadzenie szczegółowych badań. Sajfutdinow udał się na nie do Szwajcarii. - W Polsce w sobotę i niedzielę nie można nic zrobić, a trzeba było wykonać badanie rezonansem magnetycznym - tłumaczy menedżer zawodnika. Na razie nie mam informacji na temat zdrowia Emila. Powiem tylko, że jego stan nie jest zadowalający.

Sajfutdinow, który należy do teamu Red Bulla, korzystał wcześniej z pomocy szwajcarskich lekarzy. - Wiemy, że w ekipie Emila doskonale wiedzą, co robić - mówi prezes Włókniarza Paweł Mizgalski. - Ja rozmawiałem z Rune Holtą, który twierdzi, że w klinice Red Bulla są najlepsi specjaliści, którzy potrafią w trzy dni wyleczyć złamanie obojczyka. Trzymamy kciuki. Wierzymy, że sezon dla Emila jeszcze się nie skończył. Że pomoże Włókniarzowi i powalczy o mistrzostwo świata.

Więcej o: