Sport.pl

Skąd problemy Holty w Tarnowie? Po prostu pecha ciąg dalszy

Osiem punktów wywalczonych w Tarnowie to wynik niezły, ale na pewno nie na miarę znakomicie jeżdżącego w całym sezonie Runego Holty. Okazuje się, że przed meczem z Unią znowu dopadł go pech.
Można powiedzieć, że to dalszy ciąg tego, co wydarzyło się w ostatnim biegu półfinału z Unibaksem Toruń. Holta przez defekt motocykla na ostatnim okrążeniu stracił wówczas wydawałoby się pewne dwa punkty. - Od tego się zaczęło. Silnik kompletnie się wtedy rozleciał i Rune musiał zamówić nowy - tłumaczy menedżer żużlowców Włókniarza Jarek Dymek. - Przed meczem w Tarnowie, w sobotę testował tę jednostkę i po trzech okrążeniach toru było po niej. A już się cieszył. Mówił, że jest równie szybka jak poprzednia. Holta w Tarnowie walczył jak zawsze, ale w siedmiu biegach zdobył w sumie 8 pkt. Raz przyjechał na końcu stawki, a raz został wykluczony przez sędziego za utrudnianie startu i dostał żółtą kartkę.

- Oczywiście nie było tak, że Rune nie miał na czym w Tarnowie jeździć, ale w sytuacji gdy stracił najlepszy silnik, nie do końca mógł pokazać to, co naprawdę potrafi - dodaje Dymek. - Jeśli chodzi o wykluczenie, to decyzja sędziego była słuszna. Tłumaczenia, że to przez problemy ze sprzęgłem arbiter nie musiał brać pod uwagę. Kartki rzeczywiście się posypały i powiem tylko, że sędziowie powinni kartkować już wcześniej.

Więcej o: