Sport.pl

Sajfutdinow walczy z Włókniarzem w Trybunale PZMot.

Nie widać końca konfliktu Włókniarza z Emilem Sajfutdinowem. Rosjanin skierował właśnie do trybunału Polskiego Związku Motorowego sprawę swojego wypożyczenia do Unibaksu Toruń. - Włókniarz odpowiada: Takie jest jego prawo, z tym że zawodnik wciąż działa na swoją niekorzyść i naraża się na kary ze strony klubu.
Sajfutdinow jeszcze w listopadzie porozumiał się z Unibaksem w sprawie startów w przyszłym sezonie, a wciąż nie został wypożyczony do klubu z Torunia. Włókniarz opóźnia decyzję w związku z listem, jaki żużlowiec napisał do prezydenta i częstochowskich radnych. Prosił w nim o pomoc w odzyskaniu ponad miliona złotych, jakie zalega mu Włókniarz. Zdaniem klubu złamał w ten sposób postanowienia kontraktu. - Ujawniono tajemnicę handlową, jaką objęte są szczegóły kontraktu. Jesteśmy zdegustowani tym, co się wydarzyło, i zmuszeni wyciągnąć konsekwencje, do czego mamy prawo. Zresztą mobilizuje nas do tego środowisko żużlowe - tłumaczył pod koniec grudnia prezes Paweł Mizgalski.

Mizgalski przyznał, że w aneksie do kontraktu Włókniarz zobowiązał się do wyrażenia zgody na wypożyczenie Sajfutdinowa. - Taką zgodę wyrazimy i z tego punktu się wywiążemy. Możemy to zrobić choćby dzień przed rozpoczęciem rozgrywek - wyjaśnił.

Minął miesiąc, a w sprawie niewiele się wydarzyło. Klub nałożył na zawodnika kary, poinformował o nich władze ekstraligi i na tym koniec. Sportowefakty.pl donoszą natomiast, że zmęczony przeciągającym się tematem wypożyczenia do Unibaksu zawodnik postanowił oddać sprawę do Trybunału PZM i teraz czeka na jego werdykt.

- Takie jest jego prawo. Sądem polubownym dla stron kontraktu jest właśnie Trybunał PZMot, tyle, że zawodnik najpierw chciał załatwić problem za pośrednictwem mediów, a dopiero teraz udaje się z nim do właściwego organu - mówi Mizgalski. - W międzyczasie natomiast działał na swoją niekorzyść. Nie dotrzymywał warunków kontraktu, a my w związku z tym musieliśmy nakładać na niego kary. Ostatnio znowu udzielił wywiadu, w którym mówił o szczegółach realizacji umowy i szkalował klub, przedstawiając go w bardzo negatywnym świetle. Co więcej, mówiąc o Włókniarzu, mylił się w wielu kwestiach, pokazywał w ten sposób, że nie jest dobrze zorientowany. My w związku z tym zmuszeni jesteśmy do nakładania kolejnych kar, które wynikają z zapisów w kontrakcie. Dodam, że klub z Torunia od jakiegoś czasu bezpodstawnie wykorzystuje wizerunek Emila Sajfutdinowa.

Mizgalski podkreśla, że klub nigdy nie kwestionował tego, że Sajfutdinowowi należą się pieniądze, które zarobił na torze. - Trzy tygodnie przed zakończeniem procesu licencyjnego poinformowaliśmy zawodnika, że spółka jest w złej kondycji finansowej. Aby odsunąć widmo upadłości, podpisaliśmy porozumienie. Były pewne ustalenia, terminy, których z powodu różnych trudności dotrzymać się nie udało, ale my te zaległości spłacimy. Szkoda tylko, że Emil i jego team wybrali taką, a nie inną drogę rozwiązania problemu. Szkoda, bo przed nami kolejny sezon, w którym Włókniarz będzie się spotykał z Unibaksem. Już teraz apeluję do kibiców o rozsądek. Proszę, aby docenili Emila i podziękowali za wkład w sezon 2013. Bo awans do rundy play-off był również jego udziałem.

Więcej o:
Komentarze (2)
Sajfutdinow walczy z Włókniarzem w Trybunale PZMot.
Zaloguj się
  • megszpa

    Oceniono 15 razy 9

    Oczywiście Sajfutdinow ma pełne prawo żądania zapłaty za wykonaną pracę. Bezdyskusyjnie owe pieniądze są mu należne. Nie podoba mi się jednak sposób dochodzenia swoich należności. Wszystkie media od paru miesięcy trąbią o krzywdzie Emila i złośliwości Włokniarza. Czy to dobra metoda? Wątpię. Dlaczego Emil poskarżył się włodarzom miasta? To nie Bydgoszcz gdzie miasto jest właścicielem Polonii i poręcza kolejne milionowe kredyty! Zadziwiające że Emil (a właściwie Suskiewicz) dopiero teraz zorientował się że właściwym organem zdolnym mu pomóc jest Trybunał PZM. Dziwne wydaje się tak szybkie i chyba niezgodne z przepisami zawarcie umowy z Unibaxem - bez zgody Włókniarza na wypożyczenie. Apogeum sprawy stanowi wywiad dla Przeglądu Sportowego. Może ktoś to "kupi" ale dla mnie to mitologia mająca na celu podsycenie nastrojów kibiców w stosunku do częstochowskich działaczy i gloryfikowanie własnej osoby. Poważni ludzie nie mówią o rzeczach których nie są w stanie udokumentować. Jeśli ja powiem że wczoraj na dachu mego bloku wylądowało UFO - to kto mi uwierzy? Nikt! Dlaczego zatem mam wierzyć Emilowi?

  • jasej13

    Oceniono 3 razy 1

    Każdy ciągnie w swoją stronę i ma swoje racje. Ja kibic sportu żużlowego wiem jedno jak by Ckm zapłacił Emilowi to w ogóle nie było by dyskusji i przepychanek rozmów itd.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX