Piotr Żyto odchodzi z Włókniarza. Właśnie zapadła decyzja

Równe pół roku trwała przygoda Piotra Żyty z Włókniarzem. Klub zatrudnił trenera w styczniu, a teraz się z nim pożegnał. Dlaczego? Bo tak chcieli kibice i sponsorzy.
Żyto miał w Częstochowie tylu zwolenników, co przeciwników. Gdy w meczu z Unibaksem Toruń popełnił błąd w prowadzeniu drużyny (nie wystawił Artura Czai na jeszcze jeden wyścig), kibice nie szczędzili mu krytycznych słów. Trenerowi i menedżerowi Jarkowi Dymkowi, który w takim samym stopniu odpowiadał wówczas za decyzje jak trener. - Ze strony kibiców i sponsorów dało się odczuć niezadowolenie z pracy trenera i wzięliśmy to pod uwagę, podejmując decyzję o pożegnaniu - tłumaczy pełniący obowiązki prezesa klubu Dariusz Śleszyński. - Jeśli chodzi o ostatni mecz w Gorzowie, nie było żadnych zastrzeżeń, ale w przypadku niektórych wcześniejszych już tak. Dlatego zdecydowaliśmy się coś zmienić.

Włókniarz zrezygnował z usług Żyty, jednocześnie proponując szerszą współpracę związanemu ze stowarzyszeniem Józefowi Kaflowi. - Trener Kafel będzie nam pomagał w przygotowaniu toru oraz w prowadzeniu drużyny. Od niedzieli będzie do dyspozycji menedżera - dodaje Śleszyński.

Odejście Żyty to kolejna ważna decyzja, która zapadła w tym tygodniu. W poniedziałek klub porozumiał się Rune Holtą i Michaelem Jepsenem Jensenem w sprawie kontynuacji startów, a we wtorek pożegnał się z Rafałem Szombierskim [O wypożyczeniu Szuminy czytajTUTAJ]. To jednak nie wszystko. W sobotę rozstrzygnie się, jaka będzie przyszłość Grigorija Łaguty, który ostatnio odmówił występu w Gorzowie. Rosjanin ma przyjechać do Częstochowy i spotkać się z prezesem.

- Jesteśmy umówieni na sobotę i mam nadzieję, że dogadamy się z "Griszą". Prawda jest taka, że my potrzebujemy jego, a on potrzebuje nas - kończy prezes Śleszyński.