Sport.pl

Łaguta o sukcesie w Częstochowie: Dawno tu nie jeździłem, ale nie zapomniałem, jak się to robi

Zwycięzcą turnieju Speedway European Championships w Częstochowie został Grigorij Łaguta. Rosjanin był praktycznie nieomylny. Jedynej porażki doznał z Emilem Sajfutdinowem, który okazał się najlepszy w całym cyklu.
Zawodnik Włókniarza wrócił na tor w Częstochowie po ponad trzech miesiącach nieobecności. Na taki stan rzeczy wpłynęły zaległości klubu wobec Rosjanina, a także kontuzje ciągnące się za sympatycznym zawodnikiem przez prawie cały sezon. Łaguta tryskał humorem już od treningu, który poprzedzał piątkowy turniej. Na każdym kroku podkreślał, jak bardzo cieszy się z powrotu pod Jasną Górę. Chociaż podczas zawodów niektórzy przywitali "Griszę" gwizdami, on wydawał się tego nie słyszeć. - Wszyscy napotkani kibice okazali mi mnóstwo serdeczności. Usłyszałem wiele ciepłych słów. Częstochowa nie jest mi obojętna - mówił już po zakończeniu zawodów.

Rosjanin na torze wykazał się niezwykłą ambicją. Akcje, które przeprowadził znamionowały największą klasę. - Dawno tu nie jeździłem, ale nie zapomniałem, jak się to robi - podsumował z uśmiechem na ustach swoje wyczyny Łaguta.

Po zawodach 30-letni żużlowiec nie mógł dojść do szatni. Oblegany przez dziennikarzy i kibiców cierpliwie odpowiadał na pytania i pozował do zdjęć, rozdając niezliczoną ilość autografów. Zwycięstwa pogratulował mu także prezesa Włókniarza Dariusz Śleszyński, z którym żużlowiec odbył bardzo długą, przyjazną rozmowę.

Więcej o: