Vaculik dziękuje wszystkim kibicom. Za atmosferę odwdzięczyliśmy się ciekawymi zawodami

Martinowi Vaculikowi nie udało się obronić mistrzostwa Europy. Podczas rozegranego w Częstochowie ostatniego turnieju cyklu 2014, do tego aby znaleźć się w wyścigu barażowym zabrakło mu tylko punktu.
- Przyjechałem do Częstochowy powalczyć o medal - mówił po turnieju Vaculik. - Zdawałem sobie sprawę, że złoto jest praktycznie poza moim zasięgiem, ale wierzyłem, że brązowy krążek zawiśnie na mojej szyi. Niestety, nie udało się. Koledzy byli szybsi. Gratuluję całej trójce medalistów. Będę pracował jeszcze mocniej, by w przyszłości być przed nimi.

Słowak odczuwa jeszcze skutki kontuzji sprzed kilku tygodni, ale walcząc na SGP Arenie starał się o tym nie myśleć. Pomagała mu w tym liczna grupa kibiców, którzy przyjechali do Częstochowy. - Chciałbym bardzo podziękować fanom, którzy przyjechali na te zawody specjalnie dla mnie. Wszyscy zgromadzeni na stadionie kibice stworzyli świetną atmosferę, a my, zawodnicy, odwdzięczyliśmy się wieloma mijankami na dystansie.

Jeżdżącego w barwach Unii Tarnów Vaculika czeka w tym sezonie jeszcze jedno wyzwanie - walka o tytuł drużynowego mistrza Polski. - Nie dopuszczam do siebie myśli, aby miało nam się nie udać. Ciężko pracowaliśmy cały sezon. W ostatnim czasie dotknęła nas plaga kontuzji, ale nie staną nam na drodze - podkreśla w rozmowie z czestochowa.sport.plSłowak.