Żużlowe władze zgodzą się na II ligę dla Włókniarza. Zielonego światła nie ma

- Podejdziemy do tematu proceduralnie, złożymy wszystkie potrzebne do licencji dokumenty i będziemy czekać na korzystną dla nas decyzję. Niektórzy mówią żeby dzwonić, pytać, naciskać, ale wydaje mi się, że w ten sposób możemy tylko skierować wszystko na złe tory - mówi w rozmowie z czestochowa.sport.pla prezes Stowarzyszenia CKM Włókniarz Michał Świącik.
Tadeusz Iwanicki: Dostaliście z Polskiego Związku Motorowego jakiś sygnał, że możecie się starać o licencję i jest szansa, że ją dostaniecie?

- Nie dostaliśmy żadnego zielonego światła, nie wiemy jak związek na nas spojrzy. W jednym z portali przeczytałem słowa prezesa Wybrzeża Gdańsk (Wybrzeże podobnie jak Włókniarz zostało usunięte z ekstraligi za długi przyp. red.), który powiedział, że w Polskim Związku Motorowym jest jakaś "blokada". Ja nie powiem nic. Podejdziemy do tematu proceduralnie, złożymy wszystkie potrzebne do licencji dokumenty i będziemy czekać na korzystną dla nas decyzję. Niektórzy mówią żeby dzwonić, pytać, naciskać, ale wydaje mi się, że w ten sposób możemy tylko skierować wszystko na złe tory.

Jakie macie argumenty?

- Uważam, że mamy ich sporo i są mocne. Po pierwsze jesteśmy klubem, który działa od 1946 roku. Cały czas szkolimy i dostarczamy polskiemu żużlowi nowych zawodników. Działamy na własny rachunek, nigdy nie byliśmy związani biznesowo z naszym bliźniaczym klubem czyli Włókniarzem S.A. Jako jedyny klub w Polsce nie posiadaliśmy i nie posiadamy akcji spółki. Nie mogliśmy w związku z tym decydować o podpisywanych kontraktach, nawet o zakupie pudełka zapałek. Proszę mi powiedzieć, czy zdarzyło się żeby jakiś przedsiębiorca musiał spłacać zobowiązania innego przedsiębiorcy tylko dlatego, że chce działać na tej samej ulicy. Nie! Prawo musi być jednolite dla wszystkich. Warto żeby ktoś się zastanowił nad regulaminami obowiązującymi w żużlu.

Mówiąc w skrócie nie czujecie się spadkobiercami tego co spółka "wygenerowała" w czasie trzech lat działalności...

- Absolutnie. Jesteśmy osobnym podmiotem. Mamy swój NIP, jesteśmy w KRS...Pomijając wszystko, chcielibyśmy aby władze żużla przychylnie na nas spojrzały. Częstochowa jest pierwszą obok Gdańska ofiarą kryzysu jaki dotknął polski żużel i dobrze by było aby wyciągnięto do nas pomocną dłoń. A nie chcemy wiele. Chcemy dać naszym zawodnikom możliwość ścigania w barwach w klubu, w którym się wychowali.

Co jeżeli tej licencji nie dostaniecie?

- Rodzi mi się pomysł na starty w lidze czeskiej. To byłaby pewna alternatywa, na którą jednak i tak musiałaby wydać zgodę nasza żużlowa centrala. Myślę, że pomysł jest dobry. Mamy w klubie wielu młodych zawodników, którzy potrzebują jak największej liczby startów. Do tej pory ich wypożyczaliśmy. Musieliśmy im jednak zapewnić motocykle i pokrywać koszty ewentualnych remontów, a oni zdobywali punkty dla obcych klubów. Jeżdżąc w lidze czeskiej, jeździliby za nasze i dla Włókniarza. Myślę, że kibice chętnie zobaczyliby coś nowego, ale do tego daleka droga. W pierwszej kolejności będziemy się starać o licencję na starty w II lidze.

Na pewno nie tyle co ekstraliga, ale II liga też będzie kosztować. Skąd weźmiecie pieniądze?

- Budowa budżetu już się rozpoczęła. Mam podpisane umowy ze sponsorami na sezon 2015, które uruchomią się z chwilą uzyskania licencji na starty w II lidze. Tak się dogadaliśmy, oni nam zaufali i my dzięki takiemu postawieniu sprawy, możemy być wobec nich fair. Dodam, że to są duże firmy.

W staraniach o licencję, generalnie w staraniach o to, żeby żużel w Częstochowie istniał wiele może wam pomóc miasto, które jest właścicielem stadionu. Wiele zależeć będzie również od dobrych intencji spółki.

- Stadion i giełda od zawsze funkcjonowały dla potrzeb żużla i Włókniarza. Nie ukrywam, że chcielibyśmy mieć giełdę, ale na dzisiaj dysponuje nią spółka. Niedawno prezes Dariusz Śleszyński powiedział na zebraniu zarządu stowarzyszenia, i mam na to świadków, że giełda zostanie przekazana miastu, po to aby miasto przekazało ją stowarzyszeniu. Ale wygląda na to, że to stanowisko zostało zweryfikowane. Chciałby to z prezesem Śleszyńskim wyjaśnić.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki