Zawodnicy, działacze, trenerzy. Wszyscy stają w obronie Włókniarza

Włókniarz Częstochowa nie dostał zgody na starty w II lidze, a piątkowa decyzja Polskiego Związku Motorowego wstrząsnęła żużlowym środowiskiem. Prezes Michał Świącik natychmiast zapowiedział wizytę w Ministerstwie Sportu. Trener Józef Kafel zaproponował natomiast zgłoszenia do II ligi zespołu złożonego z... działaczy PZMot. i GKSŻ.
Michał Świącik (prezes SCKM Włókniarz):

- Jestem wstępnie umówiony na wtorkową wizytę w Ministerstwie Sportu. Chcę mieć pewność, że decyzja podjęta przez PZMot. jest zgodna z prawem. Uważam, że zostaliśmy skrzywdzeni. Zaraz po spółce odpowiedzialność za to, co się stało, powinna spaść na Speedway Ekstraligę, która w śmieszny sposób nadzorowała licencję Włókniarza. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby żużel w Częstochowie nie zginął.

Robert Przygódzki (drużynowy mistrz Polski w sezonie 1996):

- Dla mnie jest to sprawa sądowa. Polski Związek Motorowy najpierw dał działaczom chcącym zacząć wszystko od nowa i wielu młodym chłopcom nadzieję, a teraz ich jej pozbawił. Szkółka Włókniarza działa niezwykle prężnie. Co w takim razie z młodymi żużlowcami, którym odebrano szanse rozwoju? To tak ma wyglądać troska o dobro dyscypliny. Dodam, że po tym, co się stało, niektórzy zawodnicy raczej nie będą mieli odwagi spojrzeć na swoje lustrzane odbicie...

Józef Kafel (zdobywca Brązowego Kasku 1979):

- Żużlowe władze podcinają gałąź, na której siedzą, odrzucając tak zasłużone dla żużla zespoły. To niedopuszczalne! Pod znakiem zapytania stanęły w związku z tym całe rozgrywki ligowe. Proponuję, by działacze PZM i GKSŻ zgłosili swój zespół do rozgrywek ligowych, wtedy najniższa klasa rozgrywkowa będzie miała rację bytu.

Sebastian Ułamek (wychowanek Włókniarza, wielokrotny medalista mistrzostw Polski):

- Mimo że nie jeżdżę w Częstochowie, bardzo ubolewam nad tym, co się stało. To ogromny cios. Wiele osób oddało swój czas i serce, ruszyło ziemię, aby podnieść żużel, aby nie umarł w Częstochowie. Nie wiem, czy będą miały nadal tyle samozaparcia. Jestem częstochowianinem i los Włókniarza nigdy nie był mi obcy. Gdy w grudniu rozdano licencje warunkowe, bardzo się ucieszyłem. Teraz wbito ludziom związanym z żużlem nóż w plecy. Jeżeli kiedykolwiek moja pomoc byłaby przydatna - pomogę.

Marcel Kajzer (były reprezentant Włókniarza, finalista MEJ):

- Myślę, że decyzja zostanie zmieniona, bo nie wyobrażam sobie, by żużel był bez Częstochowy. Wszyscy czekamy, co się stanie, bo w drugiej lidze zostały raptem cztery kluby. Dla wielu polskich zawodników zabraknie miejsca, a trzeba pamiętać, że w tych najniższych klasach rozgrywkowych startują żużlowcy, którzy jeżdżą nie dla pieniędzy, ale dla pasji.

Hubert Łęgowik (wychowanek Włókniarza):

- Jest mi naprawdę przykro, że taka decyzja została podjęta. Mam nadzieję, że działacze stowarzyszenia odwołają się z pozytywnym skutkiem. Nie mam wpływu na decyzje związku, ale myślę, że takie działania jak sobotnia gala lodowa wlały w serca kibiców nieco nadziei i pozwoliły na uśmiech, co w kontekście tego, co się stało z Włókniarzem, jest niezwykle ważne.

Więcej o: