Kłótnia o Włókniarza na sesji Rady Miasta Częstochowy [ZDJĘCIA I WIDEO]

Częstochowscy radni decydowali w czwartek, czy przeznaczyć na promocję miasta przez sport dodatkowe 600 tysięcy złotych. Władze miasta tłumaczyły, że to głównie na Ligę Światową siatkówki, galę sportów walki i galę bokserską, wszystkie imprezy w nowej hali na Zawodziu.
- Połowa tej kwoty na te imprezy, połowa dla Włókniarza - w imieniu PiS proponował radny Artur Sokołowski. - Nazwijmy to: promocja marki Włókniarz Częstochowa.

Dyskusja trwała trzy godziny. Głównie o tym, kto bardziej kocha żużel. Sokołowski, który był na wszystkich najważniejszych dla klubu meczach, jego klubowy kolega Konrad Głębocki, którego brat był zasłużony dla drużyny, czy może Łukasz Kot z SLD, który, zanim wyraził swoją opinię, tłumaczył: - Śmiem zabierać głos, choć na meczu w Pradze w 1997 roku nie byłem, brat zasług dla klubu nie ma, ale przypomniałem sobie, że członkowie mojej rodziny sponsorowali Włókniarza.

Licytacja dotyczyła również tego, kto bardziej pomaga Włókniarzowi w jego obecnych kłopotach, które zwieńczyła decyzja Polskiego Związku Motorowego, że częstochowski klub nie weźmie udziału w rozgrywkach II ligi. - Dla was Włókniarz to lans, bo można było pokazywać się na meczach - oceniał Sokołowski. - Lans się skończył, to Włókniarza dla was nie ma.

Bo PiS jest zdania, że koalicja SLD i PO w sprawę zaangażowała się za późno, właściwie tylko dlatego, żeby nie podpaść rozsierdzonym kibicom. Przygotowany przez koalicyjne kluby projekt stanowiska rady miasta w sprawie częstochowskiego żużla też oceniło jako mocno spóźnione. A w stanowisku radni napisali np., że decyzja PZMot pozbawia mieszkańców miasta kontynuacji tradycji żużlowych i jest wstrząsem dla środowiska. - Wspieramy wszystkich częstochowian, którzy głęboko wierzą, iż wygramy walkę o dyscyplinę, której tradycje w naszym mieście są głęboko zakorzenione. Żużel w Częstochowie musi istnieć i rozwijać się - apelowali.

Pieniędzy na promocję marki Włókniarz Częstochowa ostatecznie się jednak przegłosować nie udało. Skarbnik miasta Ewa Wójcik tłumaczyła, że takiego zapisu w budżecie miasta być nie może, bo byłoby to niezgodne z przepisami rządzącymi finansami samorządów. PiS nie uwierzyło, ale głosowanie przegrało mimo wsparcia przez mieszkańców Częstochowy. Zdecydował głos radnego PiS Alberta Kuli, który razem z SLD i PO był przeciw.

- Część tych pieniędzy trafi do Włókniarza - uspokajał tymczasem wiceprezydent Jarosław Marszałek, przede wszystkim kibiców, którzy tłumnie zjawili się w sali sesyjnej z wielkim banerem "Włókniarz to my" i gromko wykrzykiwali pochwały Włókniarza. Kibice tym zapewnieniom wydawali się nie wierzyć, choć Marszałek przekonywał, że klub ma wsparcie władz miasta w dyskusjach z PZMot i nie musi się martwić o dmuchaną bandę, bez której nie mogą się odbywać nie tylko zawody, ale również treningi (zadłużona spółka Włókniarz wystawiła taką na sprzedaż), bo w urzędzie miasta już myślą, jak ją dla klubu zdobyć.