Sport.pl

Jak ważny jest dla Częstochowy Włókniarz, pokazał sukces memoriału [FELIETON]

Kilka tysięcy ludzi na trybunach, świetna atmosfera... Podczas sobotniego memoriału okazało się, że żużel nawet bez ligi jest magnesem dla kibiców. I że w odradzający się częstochowski klub warto i trzeba inwestować.
Memoriał Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego otworzył żużlowy sezon w Częstochowie. Sezon wyjątkowy, niestety tylko dlatego, że pozbawiony ligowych emocji. Jesienią z powodu ogromnego zadłużenia spółki Włókniarz żużlowe władze wyrzuciły ją z ekstraligi, a potem nie wyraziły zgody, by w najniższej klasie wystąpiła drużyna zgłoszona przez stowarzyszenie. To był cios dla środowiska.

Nie brakowało takich, którzy uważali, że Włókniarz bez ligi nie będzie już magnesem dla kibiców. Sukces memoriału pokazał, że wcale tak być nie musi. Mimo że obsada sobotniej imprezy nie była najsilniejsza, według różnych szacunków na trybunach zasiadło od pięciu tysięcy do sześciu tysięcy kibiców. Część z nich, wchodząc na stadion, musiała się wyczekać w długich kolejkach, ale to niedociągnięcie warto wybaczyć organizatorom - Stowarzyszeniu CKM Włókniarz. Choćby dlatego, że podjęli się oni ekstremalnie trudnego zadania, jakim jest podniesienie klubu z kolan. Zaryzykowali, wzięli na siebie odpowiedzialność za blisko 70 lat żużlowej tradycji, a dodatkowo stadion, który chcą utrzymać przy możliwie niskich nakładach. Czy ta misja się powiedzie? Memoriał pokazał, że na polu walki nie są sami, że żużel i Włókniarz to dla Częstochowy wciąż ogromna wartość.

Mocny sygnał, że w odradzający się klub warto inwestować, dostało w sobotę miasto. W ostatnich miesiącach zrobiło dla Włókniarza sporo - na początku roku przejęło od zadłużonej spółki stadion, przeznaczyło na szkolenie 200-tysięczną dotację, a teraz zakupiło niezbędną do organizowania treningów i zawodów dmuchaną bandę. A ma zrobić jeszcze więcej. Na dziś oznacza to wsparcie w organizacji imprez podobnych do memoriału: takie spotkania w sezonie bez ligowych emocji również powinny zakończyć się sukcesem. Ludzie ze stowarzyszenia mają ciekawe plany. Chcą zorganizować zakończenie kariery Sławomira Drabika, 25-lecie startów Rune Holty, do tego Turniej o Puchar Prezydenta (tutaj środki z miasta są już zagwarantowane) i imprezę pod nazwą Silesia Cup, w której sfinansowaniu mają pomóc władze województwa.

Ratując obecny sezon, władze klubu i miasta nie mogą zapominać o przyszłym. W 2016 r. Włókniarz ma wrócić do ligi (na razie tej najniższej), ale tutaj są pewne znaki zapytania. Warto więc już teraz naciskać na żużlowy związek, aby dał klubowi gwarancje startu. Żebyśmy za kilka miesięcy nie usłyszeli: dla dobra polskiego żużla Włókniarz będzie musiał pauzować jeszcze jeden rok. To czarny i mało prawdopodobny scenariusz, ale warto dmuchać na zimne.

Więcej o:
Komentarze (4)
Jak ważny jest dla Częstochowy Włókniarz, pokazał sukces memoriału [FELIETON]
Zaloguj się
  • dymczasem

    Oceniono 15 razy 5

    ale po co ma miasto inwestowac skoro sa kibice, ktorzy zapelniaja arene wydajac pieniadze. Jesli wplywy i wydatki sie nie bilansuja to znaczy ze albo klub za duzo wydaje albo to zainteresowanie jednak nie jest takie duze. To nie obszar kultury by do niego doplacac, to prywatny biznesik kilku osob. Nie radza sobie z nim, trudno.

  • 0

    kibice to nie wszystko niech miasto coś da od siebie jak Włókniarz miał sukcesy itd to miasto się chwaliło i utorzsamiało się z nim.
    Myśle iż ludzie ktorzy pisza po co miasto ma inwestować to sądze iż zal imcztery litery ściska

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX